Kategorie
testy, prezentacje

Mikro test bębnowej suszarki LG

Żeby oszczędzić czasu tym, którzy chcą wszystko wiedzieć od razu muszę powiedzieć, że jest to to dostępne mimo obecności dotykowych przycisków. Zarówno na IOs jak i Android appka jest dla nas chyba całkowicie dostępna. Jedyne, czego nie testowaliśmy to opóźniony start.

Ponoć wszystkie nowe suszarki LG technicznie są dokładnie tym samym urządzeniem. Różnią się co najwyżej kolorem i może wzornictwem. Aha, są jeszcze wersje z załadunkiem 8kg oraz 9kg. My zdecydowaliśmy się na tę większą. Wszystkie urządzenia mają automatycznie czyszczony kondensator więc odpada jedna czynność podczas opróżniania ustrojstwa. Zostaje wylanie wody z szuflady o ile nie podłączymy urządzenia do sieci no i ogarnięcie filtra kłaczków. W sumie chwila roboty.

Na froncie mamy dwa przyciski standardowe – zasilanie i start / stop, pokrętło wyboru programów i dotykowy pasek, na którym znajdują się pozostałe przyciski w tym chyba najważniejszy – smart Control. Do obsługi urządzenia można skorzystać z aplikacji mobilnej LG Thinq, która jak już wspomniałem jest na prawdę przyzwoicie dostępna. nie zauważyłem niezaetykietowanych lub nieprawidłowo zaetykietowanych przycisków, program podobnie wygląda na obu systemach i jedyną łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest pierwsza konfiguracja, którą musieliśmy wykonać cztery razy zanim całość ruszyła. Warto nadmienić, że dobrze jest mieć dostęp do gniazdka, do którego podłączyliśmy suszarkę, bo bywa, że urządzenie w czasie parowania z aplikacją zawiesi się na tyle porządnie, że nawet wyłącznik nie da rady i trzeba fizycznie odciąć zasilanie. Dodatkowym dla nas problemem może być potrzeba skorzystania z jeszcze jednego przycisku podczas tej nieszczęsnej konfiguracji, który włącza i wyłącza wi-fi w urządzeniu i oczywiście jest na tym pasku dotykowym. Skoro już o tym mowa, należy stwierdzić, że najważniejszy dla nas przycisk włączający możliwość sterowania z aplikacji to pierwszy od prawej na tym dotykowym czymś więc stosunkowo łatwo go znaleźć. Ten od wi-fi jest drugi w kolejności i trzeba pewnego treningu aby można było go bez pudła wcisnąć, a trzeba będzie tego dokonać, ponieważ gdy wcisnąłem niewłaściwy przycisk, urządzenie się zawiesiło więc warto to poćwiczyć. Na szczęście trzeci z kolei przycisk wywołuje inny dźwięk z urządzenia. Tak, suszarka ma maleńki głośniczek, który wydaje ze siebie piski różniste, które jednak mogłyby być czasem nieco bardziej urozmaicone. W każdym razie ten trzeci przycisk sprawia, że suszarka piszczy inaczej więc można sobie obczaić gdzie on jest i jakoś ogarnąć ten haos. W każdym razie nam się udała ta sztuka i urządzenie skonfigurowaliśmy niemal bez pomocy osoby widzącej. Niemal, bo panowie, którzy montowali nam to wszystko pokazali gdzie mniej więcej jest który przycisk.

Gdy uda się przejść przez tę nieszczęsną konfigurację świat staje się lepszy, a to za sprawą kilku fajnych rozwiązań w aplikacji. Po pierwsze jeśli jesteśmy przywiązani do sterowania z urządzenia, możemy nawet bez włączania trybu smart kręcić pokrętłem i wybierać program. W sumie żadne to dziwo i niby co w tym niezwykłego, a przy tym jaka w tym dostępność? ano taka, że jeśli kręcimy przy włączonej aplikacji nawet bez uruchomionej opcji smart, synteza w telefonie oznajmia, jaki program jest wybrany. Można więc sobie włączyć appke, sterować suszarką z panelu i mamy coś jakby substytut mówiącego urządzenia. Oczywiście można włączyć smarta i wszystko wybrać z smartfona. W necie są dostępne dodatkowe programy, które można sobie aplikacją pobrać, ale niestety tylko jeden na raz można na urządzeniu taki dodatkowy program mieć. Pojęcia nie mam czemu skoro dzisiaj pamięć kosztuje grosze, a urządzenie do tanich nie należy, ale widocznie jakiś dług technologiczny się ciągnie albo jeszcze jakieś inne są powody takiego stanu rzeczy. Tak czy tak, sprzęt wydaje się całkiem ok, suszyliśmy już kilka razy i jak do tej pory wszystko działa i suszarka robi swoje.
Planowałem nagrać to coś, ale jakoś się jeszcze nie złożyło, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby następnym razem coś w tym kierunku uczynić. Czekam więc na kolejne pranie i mam nadzieję, że uda się tym razem coś zarejstrować.

4 odpowiedzi na “Mikro test bębnowej suszarki LG”

Wygląda na fajny sprzęt. Zrób proszę tyflopodcast, bo takie info jest po prostu przydatne i potrzebne.

Zrobię. Co do wytrzymałości to i tak dzisiejsze rzeczy są dość marne więc trochę w tę czy we w tę nie robi wielkiej róznicy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *