Kategorie
To moooje!

Jak z g… zrobić g…

Kategorie
To moooje!

Chyba pora na moją… naszą wersję onej tańczej dla mnie.

Kategorie
To moooje!

Przecież to moje życie!

Najpierw fragment pewnej książki:

Jechali właśnie na kontrole partyzanckich obozów. A jednocześnie szkolić. Polska instrukcja dotycząca struktury partyzanckich organizacji była jedna, nie mieli czasu, żeby oddać kopiście do powielenia. I trzeba było osobiście wtłaczać wszystko do głów poszczególnych dowódców. Niestety. Problem był jeden. Ludzie głodni i biedni ochoczo co prawda ciągnęli do partyzantów i licznie zasilali ich oddziały. Byli odważni, odwagą płynącą z desperacji, zdolni do każdych wyrzeczeń. Nie potrafili jednak wykonywać instrukcji. Nie było u nich talentów dowódczych. Setki lat trzymania pod butem oduczyło ich skutecznie przejawiania jakiejkolwiek inicjatywy. Każdą decyzję miała za nich podjąć „władza”. Przedtem cesarska, a teraz dowódca oddziału. To, że podejmował, często z powodu braków w wykształceniu, decyzje złe i głupie, nie miało żadnego znaczenia. Można było na niego psioczyć, można narzekać. Ale to on miał podjąć decyzję i basta! Shen nie mogła zapomnieć kłótni z jakąś kobietą. Chodziło o dzieci, które trzeba było zapoznać z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa w lesie. Dowódca oddziału albo o tym zapomniał, albo uznał za nieistotne. Dzieciaki łaziły więc sobie, jak chciały, aż siłą rzeczy doszło do nieszczęśliwego wypadku.

– Czemu nie zorganizowaliście dla nich jakiejś ochrony?! – wrzeszczała na jedną z nieszczęśliwych matek Shen.

– No bo władza nie zadecydowała.

– A ty własnego rozumu nie masz?! Wszystko za ciebie musi ktoś inny zrobić?

– To jest rola władzy, żeby decydować. Nie moja.

– Ale to twoje dziecko jest ciężko ranne!

– To wina władzy.

– Nie władza cierpi, idiotko! Ty cierpisz!

– Bo dowódca jest do dupy. – Kobieta była bliska płaczu. – Nie zajął się odpowiednio naszymi dziećmi.

– A co on może wiedzieć o dzieciach?! Kawaler przecież! I to on ma decydować? – Shen opanowała się z najwyższym trudem. Przeszła na ton nauczyciela, który musi przemawiać do wyjątkowo tępego ucznia. – Posłuchaj mnie uważnie. Teraz zadam ci pytanie.

– Tak, jaśnie pani?

– Ile razy w twoim życiu jakakolwiek władza podjęła korzystną dla ciebie decyzję? Jakakolwiek władza, cesarska dawniej czy dowódca już tutaj. Zastanów się i powiedz: ile razy władza zrobiła coś dobrego dla ciebie?

Kobieta mimo łez w oczach myślała w skupieniu przez dłuższą chwilę.

– Ani razu, pani.

– Ani razu ktoś u władzy nie zrobił dla ciebie czegoś dobrego?

– Jest, jak mówisz, pani. Ani razu.

– A ty, cielę głupie, w dalszym ciągu chcesz, żeby władza za ciebie podejmowała decyzje? Ani razu nie podjęli dobrej, ale w dalszym ciągu mają o tobie decydować?

– Taka jest rola władzy.

– Jednak nigdy się z tej roli nie wywiązali, zawsze, od zarania, robili coś głupiego, a ty dalej chcesz, żeby to władza decydowała?

– No bo taka jest jej rola.

– Hej! Czy ty w ogóle słyszysz, co do ciebie mówię? Ocknij się, kobieto! Jak ma o tobie decydować ktoś, kto nie zna twojej sytuacji, niczego o tobie nie wie, nie ma pojęcia nawet, jakie są warunki w twojej bezpośredniej bliskości. Jakim cudem ma o tobie decydować ktoś, kto nie ma pojęcia nawet o prostym fakcie, że istniejesz?! Dlaczego ty sama nie chcesz o sobie stanowić?

– No bo to rola władzy. To ona powinna robić.

– A czy dotarło do ciebie, że my tutaj jesteśmy właśnie po to, żeby cesarską władzę obalić? I kto będzie wtedy za ciebie decydował?

– No nasz dowódca.

– Kurwa mać! Toż on właśnie o mało nie doprowadził do śmierci twojego dziecka! I co? Dalej ma za ciebie podejmować decyzje?! Sama nie zaczniesz?!

Teraz moje.
Ile razy obarczamy winą za nasze życie fundacje, bo źle szkolą, rodziców, bo źle wychowali, rząd, bo to idioci, ludzi z najbliższego otoczenia, bo nas nie doceniają… przecież to moje życie i nikt go, prócz mnie nie przeżyje. Czemu więc tyle razy inni decydują za nas? Jest takie stare, wojskowe powiedzenie – podjęcie nawet złej decyzji jest lepsze od nie podjęcia jej w ogóle.

Kategorie
To moooje!

Bileckie grają i śpiewają, opis jak zwykle, w komentarzu.

Kategorie
To moooje!

Myślałem, że to wstawię na prima aprilis, ale… co tam.

Kategorie
To moooje!

Czasem mi się nudzi. Parę lat temu popsułem Chopina.

Kategorie
To moooje!

A Warsiawka też ma swoje dwie wieże.

Kategorie
To moooje!

cóś z blachą

Kategorie
To moooje!

Cóś z blachą – opis

Największy problem jaki mam jeśli uda mi się popełnić jakieś coś zwane w przypływach optymizmu utworem mam z nazwą. Tu zazdroszczę pokoleniom muzyków klasycznych, którym wystarczyło opus, numer i wsio. Dzisiaj tak dobrze nie ma i każdy przejaw twórczości dowolnej musi mieć jakąś swoją jedyną i niepowtarzalną nazwę no i właśnie, bo niby co wymyślić gdy człowiek stworzy coś poniekąt przypadkowo w czasie testów zakupionej biblioteki różnego autoramentu talerzy i gągów? Tak więc Tomecki Sound Studio przedstawia: "coś stworzone kiedyś tam, bo naszła mnie wena w czasie testowania nowo zakupionego zakupu", a jeśli ktoś ma inny pomysł na nazwę to proszę bardzo. Przyjmę chyba wszystko.

Kategorie
To moooje!

Z góralskiego